FACEBOOK

Photobucket

INSTAGRAM

Photobucket

Dlaczego znowu zniknęłam?


I chyba już pożegnaliśmy lato. Ostatni tydzień wakacji dał nam duużo ciepełka, jakiego nie doświadczyliśmy przez praktycznie dwa miesiące, więc pewnie większość z Was dobrze wykorzystała te ostatnie dni lata. Trochę ze smutkiem, bo żegnając wakacje, a może część z Was wręcz cieszy nadchodzący rok szkolny? Dla mnie z pewnością jest to oznaka - do spotkania z Leosiem pozostało już tak niewiele, bo niecałe 2, 5 miesiąca! Więc trochę cieszę się, że prawdopodobnie to były ostatnie trzydziestki na termometrze w tym roku, bo upały w ciąży naprawdę dawały w kość :). A ostatnio i nawet w nerki...


A zapowiadał się taki kolejny, ciepły dzień. Jeszcze nie było tak upalnie, ja zrobiłam co do moich powinności należało, skutkiem czego zaczęłam odczuwać jakiś taki dyskomfort w krzyżu. Nooo ok, 7 miesiąc to można by rzec - końcówka ciążowej wędrówki, więc ból w krzyżu będzie teraz naprawdę normą. Ale ten nie chciał przejść! Ani po leżeniu, ani po siedzeniu, żadnym ogółem odpoczynku. I tak wciąż myślałam, że to za dużo dzisiaj przeszłam, ale na wszelki wypadek obdzwonię rodzinę, czy ktoś też tak miał... Ale okazało się, że raczej byłam wyjątkiem. O Panie, jak ten ból wzrastał! Już pod koniec dnia nie byłam w stanie ani bez jęków i stęków przewrócić się na bok, ani wstać, ani iść, ani umyć. A pomóc mogłam sobie tylko paracetamolem, który raczej tylko zbijał... temperaturę. Okropne dreszcze, osłabienie - zawinęłam się w koc i próbowałam spać i przetrwać jedną z najcięższych dotychczas nocy mojego życia - zamiast mądrze od razu spakować się i lecie na izbę przyjęć, wegetowałam do dnia następnego. No i tak oto witaj po raz kolejny szpitalu! Po diagnostycznym "puknięciu" w nerki zgięłam się w pół, więc nie było już wątpliwości - kolka nerkowa! Ta przerażająca rzecz, która podobno czasem boleściami potrafi przerosnąć bóle porodowe, a słyszeliście o "rodzeniu" kamieni? Podobno stokroć gorsze niż rodzenie! Cóż, co do bólu to wypowiem się w listopadzie, który gorszy faktycznie, a czy kamień dane było mi urodzić, tego nie wie nikt po dzień dzisiejszy. Faktem jest, że cały 28 tydzień spędzić mi dane było na patologii ciąży i po serii kroplówek przetrwać ten atak na moje nerki. I usłyszeć diagnozę - zastój w obu nerkach, w prawej bardziej, w lewej mniej. Kto lub co temu winne?

Po pierwsze - ile razy już na blogu wspominałam o moim pęcherzu, który przez całą ciążę nie daje mi spokoju. W szpitalu wyszła po raz kolejny infekcja, chociaż najmniej odczuwalna jaką dotąd miałam pod kątem przykrych objawów - mogła stanowić punkt zapalny w całej tej nerkowej aferze.

Po drugie - kamień - mógł być, a mogło go nie być. Powiększone kanały kielichowo-miedniczkowe podobno mogły sugerować jego obecność. Najważniejsze, że na chwilę obecną nic takiego już tam się nie znajduje.

Po trzecie - wraz ze wzrostem dziecka i macicy, zwiększa się ucisk na nerki - to również może być przyczyną zastoju. Zwłaszcza w II i III trymestrze, gdy nasz maluszek jest już duży.

Podobno nie jestem z tym sama, bo wiele kobiet w ciąży również trafia ta dolegliwość, i co najgorsze - wraca. Ja mam nadzieję, że jakoś uda mi się przepękać do porodu bez powtórki i bez instalacji cewników - brrr... !

I chociaż pisząc tego posta czuję, że będę musiała zaraz się położyć i tak jest już lepiej. Staram się pić jak najwięcej wody i wdrażać zalecaną suplementację, jestem pod kontrolą urologa, więc mogę w końcu ze spokojem zabierać się za kompletowanie wyprawki. Podobno warto też więcej spacerować aby usprawnić te wszystkie skomplikowane procesy w moczowodach.

Tak więc, jeśli jesteś w ciąży i czujesz, że dopadają Cię objawy pieczenia przy oddawaniu moczu, częste parcie na mocz i ból, nigdy nie lekceważ tego i zawsze staraj się to wyleczyć - wtedy na suplement żurawinowy jest już za późno! I pij dużo wody! Jeśli kolka nerkowa pojawia się wraz z gorączką, jest to bardzo niebezpieczne!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak mieć świeże warzywa zawsze pod ręką? (Nie potrzebujesz do tego ogrodu!)

5 powodów, dla których wybieram poród w prywatnej klinice

To będzie wybór na całe życie