FACEBOOK

Photobucket

INSTAGRAM

Photobucket

Drugi trymestr i jego ciemniejsza odsłona




I w końcuuuu! Mam za sobą chyba najmniej przyjemne badanie z całej ciąży, czyli obciążenie glukozą - OGTT. Jak się naczytałam w Internecie, jak bardzo straszna jest w smaku mieszanka glukozy z wodą, chciałam odwlekać to badanie na jak najpóźniej. Noo, ale kiedyś trzeba było je zrobić i całe szczęście, że tylko raz na całą ciążę się je wykonuje, chociaż nie zniosłam tego najgorzej. Do laboratorium przede wszystkim należy pamiętać o zabraniu własnej glukozy kupionej w aptece za około 6 zł. Roztwór zostaje przygotowany na miejscu. W smaku? Na pewno próbowaliście przy robieniu ciasta lukier - to właśnie tak smakuje ten "straszny" roztwór, tylko trzeba go wypić dużą szklankę. Ale to jest do przeżycia. Gorsze jest czekanie dwóch godzin. Najpierw krew pobierana jest na czczo, potem drugi raz po godzinie od wypicia i trzeci - na sam koniec, po kolejnej godzinie.

Wyrzuty sumienia mnie straszne złapały, bo znowu zrobiłam tutaj dużą przerwę. Ale sezon wakacyjny, przeprowadzki, a raczej intensywne szukanie nowego miejsca... bo Leoś coraz bliżej... :).


Jutro tak naprawdę zaczynam już 26 tydzień, czyli za rogiem mam trzeci trymestr, a parę dni temu wybiło równe 100 dni do planowanego porodu! Idąc w górę z liczbami - Leoś będzie ważył w tym tygodniu już 900 g, zacznie otwierać oczy i nawet mieszkając sobie w moim brzuszku będzie reagował na ostrzejsze światło. Obecnie bardzo aktywnie spędza czas, o czym mi daje regularnie znać swoimi ruchami, a one będą coraz mocniejsze, coraz silniejsze...


Ale bardziej chciałam dzisiaj opowiedzieć o mniej przyjemnych stronach drugiego trymestru. Mimo, że i tak czuję się świetnie, często w ciągu dnia towarzyszą mi objawy, które opisuję poniżej


Zgaga - na pewno zasługuje na pierwsze miejsce! Parę ostatnich dni było dla mnie łaskawych, ale w ciągu ostatnich kilku tygodni naprawdę dawała mi się we znaki gdy kładłam się spać. Później udało mi się trochę ją złagodzić wypijając szklankę mleka zanim się położyłam (ale to nocne wstawanie sikuuuu!) A zatem co tu wybrać - zasypianie z palącym przełykiem, czy nocne wycieczki do wc? Staram się ograniczać jak mogę branie wszelkich tabletek, bo ciąża niestety bardzo sprzyja mi najróżniejszym infekcjom, co powoduje, że nieustannie jestem na antybiotykach.


Moje buty stają się za ciasne! A moje stopy urosły o jeden rozmiar! Jakby mało było tego, że co dwa tygodnie muszę kupować coraz większą bieliznę. Oprócz tego chodzę już tylko w trampkach i klapkach - ostatnia wycieczka do sklepu w vansach zakończyła się niezłymi obtarciami 🤣


Podobno nazywa się to "zespół cieśni nadgarstka"... Czy to już hipochondria? Ani ze mnie lekarz, ani tym bardziej ortopeda, ale przy korzystaniu przez dłuższy czas prawej ręki czuję ból, drętwienie, które promieniuje do przedramienia. Powoduje to obrzęk tkanek w nadgarstku, a pomaga mi w tym rozciąganie palców u dłoni chociaż podobno pomaga na to użycie stabilizatorów i opasek.

A w nocy oprócz zgagi dokucza mi strasznie drętwienie ciała i nie wiem dlaczego, dotyczy też prawej strony, a zwłaszcza uda i ramienia, aż czuję jakby przez pół nocy leżało na mnie stado słoni... :).


Często na tym etapie u innych kobiet najbardziej dokuczliwy jest ból pleców. Chociaż jeszcze nie przeszkadza mi stanie w kolejce w sklepie, to przy pracach w domu co 10 minut muszę usiąść i odetchnąć i zabrać się potem z powrotem do pracy... :). Ale boję się pomyśleć co będzie za miesiąc, bo raczej pierwszeństwo kobiet w ciąży nie cieszy się za dużą popularnością.


I jak to jest z chorowaniem w ciąży? Czy to prawda, że tak jak normalnie przechodzi się każdą infekcję, tak w ciąży jak weźmie to ze zdwojoną siłą? Piszę jeden post od chyba trzech dni już, a zaczęło się z mojego powrotu z testu na glukozę. Najpierw dorwało mnie jak to się zwie - "aura migrenowa" ??? Najpierw wszystko zaczęło mi się rozjeżdzać przed oczami, mroczki, pulsujący ból głowy, który ani nie przechodził po jednej drzemce, ani po całej nocy snu. A dzisiaj... obudziłam się chyba z najbardziej rozpierającym bólem zatok w życiu... a zatoki u mnie... zwykle przechodziłam je bez większego problemu. A dzisiaj? Przeleżałam i przespałam cały dzień!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak mieć świeże warzywa zawsze pod ręką? (Nie potrzebujesz do tego ogrodu!)

5 powodów, dla których wybieram poród w prywatnej klinice

To będzie wybór na całe życie