FACEBOOK

Photobucket

INSTAGRAM

Photobucket

Jak nauczyć się obsługiwać dziecko?


Od wczoraj wyskoczył mi już 21 tydzień. Jestem pełna podziwu z jaką prędkością płynie czas i z jakim tempem rośnie Leoś! A jaki robi się ruchliwy! Mam wrażenie, że idzie spać, kiedy ja wstaję a budzi się kiedy ja zasypiam, bo najbardziej mocne kopsy dostaję wieczorem, ale nawet nad ranem budzi mnie swoimi skokami J. I to jest właśnie taki moment, kiedy ten okres noszenia Leosia w brzuszku mógłby się dla mnie nie kończyć. Nawet ostatnio powiedziałam Bartusiowi „wiesz co, mi to tak fajne być w ciąży”, na co Bartuś wybałuszył swoje piękne brązowe oczy i najwyraźniej troszkę go tym zszokowałam (i co się dziwić jak dotychczas przez większość czasu marudziłam i bardzo dawały mi się we znaki te ciemniejsze strony stanu mojego). I chociaż te lepsze strony ciąży zaczęły przykrywać te bardziej przykre, no po prostu nie mogę się doczekać naszego listopadowego spotkania! Chociaż czasem łapie mnie przerażenie upływającego czasu…


Dlatego staram się poświęcać czas na to aby trochę poszerzyć swoją matczyną wiedzę i po przeczytaniu „W oczekiwaniu na dziecko”, kultowej pozycji, którą wciąż się podpieram, postanowiłam wkroczyć na wyższy level, kiedy maluszek jest już z rodzicami, czyli – nauczyć się obsługi dziecka.

Obsługa dziecka? Da się w ogóle nauczyć „obsługiwać dziecko”? Zaczęłam czytać Bobas – instrukcja obsługi. I chociaż dziecko to taka sprawa, że mając i milion podręczników pod ręką może „nie funkcjonować” wedle „instrukcji”, Bobas – instrukcja obsługi z poczuciem humoru i dystansem podchodzi do tematu jak prawidłowo opiekować się maluchem do 12 miesiąca życia. Równocześnie kupiłam Pierwszy rok życia dziecka, czyli kontynuację cegły, którą jakiś czas temu tutaj opisałam. Czytając obie książki naraz zdecydowanie mogę stwierdzić, że Bobas – instrukcja obsługi to kompendium wiedzy mniej więcej tej samej, którą mamy w Pierwszym roku życia dziecka, ale w wydaniu dla mniej cierpliwych i dla tych, którzy chcą mieć całą wiedzę skondensowaną i ładnie oprawioną. No właśnie. Cały poradnik mamy w kolorze i rozrysowanych schematach, które umilają czytanie i pozwalają na lepsze zapamiętanie wiedzy. No i mamy pełno ilustracji pokazujących jak trzymać dziecko, jak je uspokajać a nawet jak odpowiednio urządzić pokój malucha żeby było nam, rodzicom wygodnie funkcjonować z dzieckiem. A więc wszystkie podstawowe czynności, które mogą przerazić niejednego przyszłego rodzica jak zmiana pieluchy, obcinanie paznokci, włosków w prosty sposób mamy przedstawione.

Książka ma jedną bardzo charakterystyczną cechę, która wyróżnia ją na tle innych, co wskazuje sama nazwa instrukcja obsługi. Cały poradnik ma język jakbyśmy faktycznie czytali instrukcję obsługi jakiegoś sprzętu, lekarz dziecięcy nazywany jest serwisem użytkowym, podrozdział o przewijaniu nosi nazwę Ustawienie i konfiguracja modułu zmiany pieluszek, a samo dziecko nazywane jest jako model. Być może nie każdemu trafi w gust taki język, może ktoś mieć wrażenie uprzedmiotowienia dziecka i czynności z tym związanych, ale wydaje mi się, że autorzy zachowali zdrowy rozsądek.


Bobas - instrukcja obsługi Borgenicht Louis, Borgenicht Joe, Vesper 2008

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jak mieć świeże warzywa zawsze pod ręką? (Nie potrzebujesz do tego ogrodu!)

5 powodów, dla których wybieram poród w prywatnej klinice

To będzie wybór na całe życie