FACEBOOK

Photobucket

INSTAGRAM

Photobucket
W tym roku na dzień kobiet dostałam najlepszy prezent w życiu – dwie kreseczki na teście ciążowym. Choć jedna bladziutka, ledwo widoczna, to jak każda z Was wie, ona i tak oznacza wynik pozytywny. I nic dziwnego, bo od trzech dni w głowie pojawiało mi się „zjadłabym to, tamto i siamto”, czyli zasmażane buraki na drugie śniadanie albo ciasteczka z galaretką, pod żadnym pozorem nic innego. W międzyczasie byłam jak człowiek jajko (w sumie jak cały czas teraz). Byle co i w ryk, byle co i wścieklizna. No, ale obeszło się bez scen jak w amerykańskim filmie, nie zwymiotowałam znienacka, co właśnie tam zwykle jest najbardziej namacalnym dowodem na to, że kobieta jest w ciąży (skoro takie objawy pojawiają się zwykle od 6 tygodnia, to żadna z nich nie jest zaniepokojona że spóźnia jej się okres?). Ciążę udało się wykryć jeszcze na kilka dni przed spodziewanym terminem miesiączki, stąd jeśli któraś z Was już nie może się doczekać werdyktu, polecam płytkowy Pink Super Czuły test o czułości 10 mIU/ml, z łatwością go dostaniecie. No i oczywiście kwas foliowy już w tym okresie bierzecie.
Do lekarza wybraliśmy się razem z Narzeczonym, wcześnie, bo w 4 tygodniu, ale udało nam się zobaczyć pęcherzyk ciążowy. Oboje jesteśmy przeszczęśliwi, gdyż o dziecko staraliśmy się od grudnia zeszłego roku. Ku zdziwieniu lekarza i być może części z Was ze względu na mój wiek, 23 lata.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak mieć świeże warzywa zawsze pod ręką? (Nie potrzebujesz do tego ogrodu!)

5 powodów, dla których wybieram poród w prywatnej klinice

To będzie wybór na całe życie